...czyli krucjata przeciwko cudownym dietom, żywieniowym mitom, liczeniu kalorii i złożom zbędnego cukru.
Blog > Komentarze do wpisu

Kalorie, indeksy glikemiczne, termogeniki itd.

 

Większość „cudownych diet” została opracowana przez doktorów i profesorów dietetyki, którzy najprawdopodobniej ulegli żądzy pieniądza i podzieli się ze śmiertelnikami ułamkami swojej wiedzy, by Ci chudli szybko i bez zbędnych szczegółów. W każdej z nich jest, więc zawarta pewna doza prawdy… Dieta Montignaca, Dukana, South Beach, Kwaśniewskiego (i dziesiątki innych) – z każdej diety wystarczy wyciągnąć jej kwintesencje, a wszyscy będą szczęśliwsi i zdrowsi…

 

1. Kalorie.

Zapotrzebowanie na kalorie zależy od kilku czynników. M.in. od wagi, wzrostu, wieku i aktywności fizycznej. Dlatego, pomiędzy bajki można włożyć „średnie zapotrzebowanie dzienne osoby dorosłej”, które producenci podciągają niekiedy do 4000 kcal/dzień! Czyli dawka kaloryczna górnika o wzroście około 170cm.

Zatem, każdy powinien ustalić swoje osobiste, dzienne ramy zapotrzebowania dla obecnej i wymarzonej wagi (i wyciągnąć wnioski), np. tutaj:

http://www.zdrowotne.pl/kalkulator-kalorii

Wystarczą ramy, bez obsesyjnych działań matematycznych, bo kaloria kalorii nierówna…

 

2. Indeksy glikemiczne.

*Na kaloriach niestety sprawa się nie kończy, ważne są też indeksy glikemiczne. Na Polski: jaki jest poziom cukru we krwi po zjedzeniu danego produktu. Ogólna zasada jest taka, że im bardziej produkt przetworzony – tym większy ma indeks glikemiczny (niski <55, średni 56- 69, wysoki >70; tabela indeksów:  http://www.u.waw.pl/indeks-glikemiczny-tabela.php)

Właśnie dlatego pieczywo, ziemniaki, gotowany ryż i kasze są odradzane (albo nawet wyklęte) podczas zrzucania nadprogramowych kilogramów. Później, aby nie przytyć,  wystarczy zapamiętać jedno: po zjedzeniu czegoś o wysokim indeksie, poziom cukru we krwi jest tak duży, że organizm praktycznie nie trawi nic innego. Szczególnie cukrów i tłuszczy, dlatego nie należy łączyć węglowodanów złożonych z masłem, olejami, oliwami, ani tym bardziej – nie jeść po nich, słodyczy.

Im wyższe wskaźniki glikemiczne – tym gwałtowniej i bardziej poziom insuliny we krwi, wzrasta. A organizm nie spala tłuszczu.

 

3. Termogeniki.

Czyli tzw. „FAT-burnery”. Które (oczywiście) znajduje się w produktach naturalnych, a nie aptekach.

Podstawowymi termogenikami są:

Pieprz , imbir, papryka Cayenne, cynamon i czosnek, które dzięki „rozgrzewającym” (i bakteriobójczym!) właściwościom pobudzają organizm do spalania tłuszczu. Poza tym, są dziesiątki „cudownych” produktów wzmacniających działanie termogeników i leżących odłogiem w sklepach, ale o nich później…

 

4. BMI (Body Mass Index).

Wskaźnik masy ciała, który obliczany jest z proporcji wagi do wzrostu (np. http://bmi.pasiasty.pl/ ). BMI jest niestety bardzo nie wiarygodnym „źródłem”, ponieważ niemożliwe jest w nim ujęcie wagi mięśni i kości, która zależy od dziesiątki czynników. Dlatego, gdyby bezwzględnie wierzyć BMI – wielu mężczyzn ma nadwagę, a kobiet niedowagę, mimo, że „wcale nie wyglądają”.

 

5. Odchylenia metaboliczne.

Gromadzenie się tłuszczu w okolicach piersi, ud i brzucha (także u mężczyzn). Odchylenia spowodowane są poziomem estrogenu, najczęściej „przyjmowanego” z mięsa drobiowego i/lub jaj, kurcząt i indyków pochodzących z mega-ferm; dokarmianych paszami hormonalnymi, przetrzymywanych całe życia w klatkach wielkości pudełka po butach (oznaczenia na skorupkach jaj: 3 i 2). Poza tym, pestycydy, opryski i inne chemikalia zawarte nie tylko w produktach spożywczych. Czyli tzw. ksenoestrogeny.

 

6. Tłuszcz trzewiowy (trzewny).

Tłuszcz zgromadzony w jamie brzusznej (trzewnej), oplatający i utrudniający funkcjonowanie organów wewnętrznych. Podczas wszelkich głodówek i innych drastycznych diet, najczęściej spala się tłuszcz zgromadzony pod skórą. I na tym właśnie polega cudowne zjawisko „znikających fałdek”, oraz równie szybkiego powrotu do eksponowania opony brzusznej.

 

7. „Dobry cholesterol”.

Tak naprawdę – nie istnieje podział na cholesterol dobry i zły. Cholesterolu we krwi jest za dużo, lub za mało. Cała filozofia polega na tym, aby jego poziom utrzymywać w normie.

Cholesterol odpowiada za całą gospodarkę hormonalną, wzmacnia i zapewnia integralność komórek. Niedobory powodują, m.in. permanentne zmęczenie, nerwowość, depresje, bezsenność i niedobór witaminy D.

 

niedziela, 22 sierpnia 2010, nie-o-odchudzaniu
w4malinie@gmail.com

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: