...czyli krucjata przeciwko cudownym dietom, żywieniowym mitom, liczeniu kalorii i złożom zbędnego cukru.
Blog > Komentarze do wpisu

Wstępem.


Nie jestem dietetykiem, fizjoterapeutą, instruktorem fitness, technikiem żywienia, psychologiem, lekarzem, ani „Eko-świrem”. Z racji dziwnie pojętego nonkonformizmu- nie wytrzymałabym też na żadnej „zorganizowanej” diecie.

 

Jestem niedoszłym samobójcą.

 

Więc, bez żadnych oporów testowałam na sobie wszelkie dietetyczno-psychologiczno-lajfstajlowe newsy i newski, ciekawostki, bzdury bardziej większe i trochę mniejsze. Chudłam, tyłam, chudłam bardzo, znów, kurwa, tyłam, głodziłam się, przejadałam, jadłam grejpfruty, piłam tylko Cole Light...

 

Pewnego sierpniowego dnia, trafiłam na e-book (prawdopodobnie), za jedyne 100zł! A w nim wszystko, co przecież od dawna, było JUŻ dla mnie oczywiste, m.in. dzięki Damianowi Kristofowi, publikacjom bardzo nie-popularnym i nie-dostępnych niezorientowanemu człowiekowi, książkom i artykułom z zakresu od filozofii, psychiatrii do kulturystyki i chemii...

 

Dlatego uważam, że płacenie 100zł., za (być może) fachowe porady, które powinny być ogólnodostępne dla wszystkich zainteresowanych – jest nieetycznym żerowaniem na ludzkim nieszczęściu.

Porównywalnym do magicznych ziółek na raka…

 

Zanim zaczniesz czytać dalej, pomyśl: DLACZEGO JESZ?

 

Odżywianie nie jest już procesem fizjologicznym.

To niemal czysta psychologia.

 

Istnieje przecież tyle problemów, które trzeba „przegryźć”, „zagryźć” ,„przerzuć” i „przetrawić”. Żyjemy w czasach samotności, gdzie wszyscy się mijamy, a rodzinę i przyjaciół zastępuje ludziom cyber-wioska. Jako zwierzęta stadne jesteśmy samotni- jemy. Stale rosną wobec nas oczekiwania otoczenia – jemy. Nudzimy się, paradoksalnie - najczęściej z braku wolnego czasu – jemy. Nagradzamy się i każemy – jemy. Możemy zgłodnieć – jemy. Nie czujemy nasycenia – jemy. Nie lubimy swojego życia – jemy. Nie lubimy siebie – jemy…

 

Dlaczego jesz?

Naprawdę, z głodu?


niedziela, 22 sierpnia 2010, nie-o-odchudzaniu
w4malinie@gmail.com

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
pegmatyt
2010/08/22 17:36:08
to jest jedna z tych oczywistości o których nawet nie trzeba wspominać. najrzadszą przyczyną jedzenia jest głód. sama jestem wprost idealnym przykładem gdyż z powodu głębokiej irytacji i frustracji wepchnęłam w siebie paczkę chipsów suto zapijając colą. I w ogóle nie myślałam o tym. Możesz też więc dodać, że niektórzy jedzą po to, żeby się wyłączyć.
-
2010/08/23 00:15:58
No tak, tylko niewiele osób myśli o największych oczywistościach. Bo, to "zbyt banalne". Lepiej przecież z góry obwiniać genetyczne skłonności, bakterie i ziemniaki, niż samego siebie. A jedzenie z powodu depresji - znam, niestety, aż za dobrze. I ubolewam, że tak mało psychologów i psychiatrów włącza zmiany żywieniowe do terapii.
Pomijając już to, że ludzie nadal "nie wierzą" w depresję!
-
omm
2010/09/16 13:11:00
Problem w tym, że nawet jeśli wiemy już, że jemy by psyche nie bolało, nie bardzo wiadomo co z tym zrobić. Bo nie działają ani leki ani terapie ani...nic.
Jesteśmy cywilizacją ludzi leniwych z powodu braku czasu.
Emocje determinują nasze życie, te sztuczne też.