...czyli krucjata przeciwko cudownym dietom, żywieniowym mitom, liczeniu kalorii i złożom zbędnego cukru.
RSS
niedziela, 22 sierpnia 2010


Nie jestem dietetykiem, fizjoterapeutą, instruktorem fitness, technikiem żywienia, psychologiem, lekarzem, ani „Eko-świrem”. Z racji dziwnie pojętego nonkonformizmu- nie wytrzymałabym też na żadnej „zorganizowanej” diecie.

 

Jestem niedoszłym samobójcą.

 

Więc, bez żadnych oporów testowałam na sobie wszelkie dietetyczno-psychologiczno-lajfstajlowe newsy i newski, ciekawostki, bzdury bardziej większe i trochę mniejsze. Chudłam, tyłam, chudłam bardzo, znów, kurwa, tyłam, głodziłam się, przejadałam, jadłam grejpfruty, piłam tylko Cole Light...

 

Pewnego sierpniowego dnia, trafiłam na e-book (prawdopodobnie), za jedyne 100zł! A w nim wszystko, co przecież od dawna, było JUŻ dla mnie oczywiste, m.in. dzięki Damianowi Kristofowi, publikacjom bardzo nie-popularnym i nie-dostępnych niezorientowanemu człowiekowi, książkom i artykułom z zakresu od filozofii, psychiatrii do kulturystyki i chemii...

 

Dlatego uważam, że płacenie 100zł., za (być może) fachowe porady, które powinny być ogólnodostępne dla wszystkich zainteresowanych – jest nieetycznym żerowaniem na ludzkim nieszczęściu.

Porównywalnym do magicznych ziółek na raka…

 

Zanim zaczniesz czytać dalej, pomyśl: DLACZEGO JESZ?

 

Odżywianie nie jest już procesem fizjologicznym.

To niemal czysta psychologia.

 

Istnieje przecież tyle problemów, które trzeba „przegryźć”, „zagryźć” ,„przerzuć” i „przetrawić”. Żyjemy w czasach samotności, gdzie wszyscy się mijamy, a rodzinę i przyjaciół zastępuje ludziom cyber-wioska. Jako zwierzęta stadne jesteśmy samotni- jemy. Stale rosną wobec nas oczekiwania otoczenia – jemy. Nudzimy się, paradoksalnie - najczęściej z braku wolnego czasu – jemy. Nagradzamy się i każemy – jemy. Możemy zgłodnieć – jemy. Nie czujemy nasycenia – jemy. Nie lubimy swojego życia – jemy. Nie lubimy siebie – jemy…

 

Dlaczego jesz?

Naprawdę, z głodu?


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13